Witaj na blogu!

2017 (184)

Rozwój CCCXXIV

Słowa, które wyrażamy oraz sposób w jaki je wyrażamy, są informacją o nas, o ukształtowanych cechach, predyspozycjach i preferencjach, jak również naszych potrzebach. Samoobserwacja prowadzi do samopoznania, a tym samym umożliwia właściwą ocenę możliwości realizacyjnych.

Spójrz na swój profil FB, na tematykę Twoich postów, na treść i sposób wyrażenia Twoich komentarzy. Bez względu na ocenę zawartości postów, ujawniasz w nich swoje własne "okno postrzegania rzeczywistości", swój własny system wartości, swoje własne przekonania. To, co widzisz jest nakładką, projekcją własnego systemu wartości na rzeczywistość, filtrem który sam... świadomie lub nieświadomie tworzysz. Cóż zatem oceniasz? Rzeczywistość czy własne wyobrażenie na jej temat?

Wszystkie uczucia, które pojawiają się w konfrontacji ze światem zewnętrznym są w Tobie. To Twoje bogactwo lub... problem, jeśli wśród nich brakuje uczuć wyższych. Świat zewnętrzny jest jedynie katalizatorem, dzięki czemu możesz uświadomić sobie to, czym sam dysponujesz.

Dlaczego niewielki zasób uczuć wyższych w panteonie własnej emocjonalności jest naszym problemem (nie wspominając o partnerach życiowych)?
Z psychologicznego punktu widzenia, uczucia wyższe warunkują rozwój jednostki, również jej intelektualnych możliwości. Jak wynika z prac prof. Seligmana, uczucia wyższe są również niezbędnym składnikiem stanu świadomości, który określamy jako szczęście.

Czytaj dalej...

Rozwój CCCXXIII

Jak istnieje różnica pomiędzy akceptacją informacji, a świadomością zawartości informacji?

Jaką drogę przebywa informacja od spostrzeżenia do świadomości treści, którą zawiera?

Jakie czynniki decydują o praktycznym wykorzystaniu informacji?

Czytaj dalej...

Rozwój CCCXXII

Trudne wyzwania życiowe, mobilizują do poszukiwania szybkich i skutecznych rozwiązań. Nie zawsze jednak jest to możliwe.

Problemy zdrowotne, zwłaszcza przewlekłe przypadłości, nierzadko wymagają zmiany sposobu postrzegania tak choroby jak i siebie samego.

Pełna akceptacja naszych problemów jest poprzedzona wypieraniem, dialogiem z siłami duchowymi, wreszcie często znacznym obniżeniem nastroju, który jest wyrazem niemocy radzenia sobie w danej sytuacji. Od akceptacji, czyli przyjęcia na siebie odpowiedzialności za siebie i własne życie, rozpoczyna się powolna droga odrodzenia. To tutaj rozpoczynamy zbieranie informacji dotyczącej możliwości wspierania siebie, tu również poszukujemy wiedzy u innych osób, które wydają się wiarygodne w obszarze naszych poszukiwań. Nie istnieją proste, szybkie i skuteczne rozwiązania w przewlekłych przypadkach. Im większy opór przed zmianą nastawienia, tym bardziej boli, tym dłużej tkwimy w sieci starych, nieskutecznych schematów działania. Każdy problem domaga się odkrycia sposobu jego rozwiązania. Wiedza, którą wówczas uzyskujemy jest niezbędna dla naszego dalszego rozwoju. Nikt i nic nie uzdrowi człowieka, który odrzuca siebie samego. Wszelkie zewnętrzne wsparcie daje jedynie ulgę w cierpieniu. Nie ma znaczenia również aspekt rzeczywistości, którego wyzwanie dotyczy.

Celem wszelkich wyzwań jest zdobycie informacji o swoich możliwościach uporania się z problemem, a więc pogłębienie wiedzy dotyczącej własnego potencjału i w miarę możliwości, praktyczne wykorzystanie zdobytej wiedzy dla stworzenia lepszej jakości doświadczenia życia. Ten proces zakłada również transformację naszego oglądu siebie samych.

Myśl jest bazą do tworzenia. Ale doświadczenie budują czyny.

Czytanie najbardziej wzniosłych myśli, nie decyduje o zmianie otaczającej rzeczywistości, a wpływ na transformowanie naszych starych przekonań jest ograniczony. Dopiero myśl wyrażona przez słowo, a słowa urzeczywistnione w działaniu mają wartość transformowania tak naszego świata zewnętrznego, jak i nas samych.

Czytaj dalej...

Rozwój CCCXXI

Miałam 2 lata, kiedy moja mama ciężko zachorowała. Udar mózgu i paraliż, udaremniły jej prowadzenie normalnego życia. Każdego dnia oglądałam jej zmagania z najbardziej elementarnymi wyzwaniami, które zdrowemu człowiekowi wydają się banalnie łatwe. Choć jej hart ducha był duży, choroba czyniła kolejne spustoszenia w jej organizmie, a ból życia na stałe zamieszkał w naszym domu.

Jej ogromne cierpienie zmotywowało mnie do studiowania medycyny, a potem wielu metod i technik, które przywróciły zdrowie innym. Kochałam ją ogromnie, ale cała moja miłość pomogła jej jedynie funkcjonować i być może w większym spokoju odejść z tego świata.

Kiedy uzyskałam dostęp do wiedzy intuicyjnej, zrozumiałam, że to, co oglądałam od najwcześniejszego dzieciństwa było lekcją mojej mamy, lekcją jej miłości do samej siebie. Przyznam, że nie było mi łatwo zaakceptować takiej wiedzy.

Dorosłe życie przyniosło nie mniej trudne wyzwania. Kolejne lekcje przez ból i cierpienie weszły na stałe do harmonogramu każdego dnia spędzonego na tej pięknej planecie. Pomimo ogromu pracy, zdobytej wiedzy i miłości, z którą realizowałam siebie, trudności namnażały się. Wreszcie zaakceptowałam lekcje niesione przez ból jako nauczyciela, jako możliwość poznawania siebie i możliwości, którymi dysponuję do niesienia ulgi cierpiącym oraz pilnego przyswajania wiedzy, by rozumieć to, co wokół mnie się dzieje.

Miłość JEST, ale ból i cierpienie udaremniają dostęp do jej odczuwania i tworzenia na jej bazie najwyższej jakości doświadczenia życia. To stwierdzenie zmobilizowało mnie do szukania sposobów i metod uwolnienia bólu. Poza codzienną praktyką lekarską, rozpoczęłam intensywną pracę warsztatową. Elementy intuicyjnej wiedzy łączyłam z poznanymi wcześniej technikami pracy nad ciałem fizycznym, emocjonalnym i mentalnym i tak oto krok po kroku uwalniałam blokady własne i wspierałam innych.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS