Witaj na blogu!

Rozwój CCCXXII

Trudne wyzwania życiowe, mobilizują do poszukiwania szybkich i skutecznych rozwiązań. Nie zawsze jednak jest to możliwe.

Problemy zdrowotne, zwłaszcza przewlekłe przypadłości, nierzadko wymagają zmiany sposobu postrzegania tak choroby jak i siebie samego.

Pełna akceptacja naszych problemów jest poprzedzona wypieraniem, dialogiem z siłami duchowymi, wreszcie często znacznym obniżeniem nastroju, który jest wyrazem niemocy radzenia sobie w danej sytuacji. Od akceptacji, czyli przyjęcia na siebie odpowiedzialności za siebie i własne życie, rozpoczyna się powolna droga odrodzenia. To tutaj rozpoczynamy zbieranie informacji dotyczącej możliwości wspierania siebie, tu również poszukujemy wiedzy u innych osób, które wydają się wiarygodne w obszarze naszych poszukiwań. Nie istnieją proste, szybkie i skuteczne rozwiązania w przewlekłych przypadkach. Im większy opór przed zmianą nastawienia, tym bardziej boli, tym dłużej tkwimy w sieci starych, nieskutecznych schematów działania. Każdy problem domaga się odkrycia sposobu jego rozwiązania. Wiedza, którą wówczas uzyskujemy jest niezbędna dla naszego dalszego rozwoju. Nikt i nic nie uzdrowi człowieka, który odrzuca siebie samego. Wszelkie zewnętrzne wsparcie daje jedynie ulgę w cierpieniu. Nie ma znaczenia również aspekt rzeczywistości, którego wyzwanie dotyczy.

Celem wszelkich wyzwań jest zdobycie informacji o swoich możliwościach uporania się z problemem, a więc pogłębienie wiedzy dotyczącej własnego potencjału i w miarę możliwości, praktyczne wykorzystanie zdobytej wiedzy dla stworzenia lepszej jakości doświadczenia życia. Ten proces zakłada również transformację naszego oglądu siebie samych.

Myśl jest bazą do tworzenia. Ale doświadczenie budują czyny.

Czytanie najbardziej wzniosłych myśli, nie decyduje o zmianie otaczającej rzeczywistości, a wpływ na transformowanie naszych starych przekonań jest ograniczony. Dopiero myśl wyrażona przez słowo, a słowa urzeczywistnione w działaniu mają wartość transformowania tak naszego świata zewnętrznego, jak i nas samych.

Czytaj dalej...

Rozwój CCCXXI

Miałam 2 lata, kiedy moja mama ciężko zachorowała. Udar mózgu i paraliż, udaremniły jej prowadzenie normalnego życia. Każdego dnia oglądałam jej zmagania z najbardziej elementarnymi wyzwaniami, które zdrowemu człowiekowi wydają się banalnie łatwe. Choć jej hart ducha był duży, choroba czyniła kolejne spustoszenia w jej organizmie, a ból życia na stałe zamieszkał w naszym domu.

Jej ogromne cierpienie zmotywowało mnie do studiowania medycyny, a potem wielu metod i technik, które przywróciły zdrowie innym. Kochałam ją ogromnie, ale cała moja miłość pomogła jej jedynie funkcjonować i być może w większym spokoju odejść z tego świata.

Kiedy uzyskałam dostęp do wiedzy intuicyjnej, zrozumiałam, że to, co oglądałam od najwcześniejszego dzieciństwa było lekcją mojej mamy, lekcją jej miłości do samej siebie. Przyznam, że nie było mi łatwo zaakceptować takiej wiedzy.

Dorosłe życie przyniosło nie mniej trudne wyzwania. Kolejne lekcje przez ból i cierpienie weszły na stałe do harmonogramu każdego dnia spędzonego na tej pięknej planecie. Pomimo ogromu pracy, zdobytej wiedzy i miłości, z którą realizowałam siebie, trudności namnażały się. Wreszcie zaakceptowałam lekcje niesione przez ból jako nauczyciela, jako możliwość poznawania siebie i możliwości, którymi dysponuję do niesienia ulgi cierpiącym oraz pilnego przyswajania wiedzy, by rozumieć to, co wokół mnie się dzieje.

Miłość JEST, ale ból i cierpienie udaremniają dostęp do jej odczuwania i tworzenia na jej bazie najwyższej jakości doświadczenia życia. To stwierdzenie zmobilizowało mnie do szukania sposobów i metod uwolnienia bólu. Poza codzienną praktyką lekarską, rozpoczęłam intensywną pracę warsztatową. Elementy intuicyjnej wiedzy łączyłam z poznanymi wcześniej technikami pracy nad ciałem fizycznym, emocjonalnym i mentalnym i tak oto krok po kroku uwalniałam blokady własne i wspierałam innych.

Czytaj dalej...

Rozwój CCCXX

W jakich okolicznościach rodzi się przekonanie, że człowiek dla człowieka jest darem?

Dlaczego ludzie uzależniają własne poczucie bezpieczeństwa od czynników zewnętrznych?

Jakie skutki towarzyszą wszelkim uzależnieniom?

Czytaj dalej...

Rozwój CCCXIX

Wielu ludzi nie rozumie, że wybierając świadome krzywdzenie innych, w pierwszej kolejności niszczy siebie.

Co jest siłą destruktywną?
Co warunkuje uruchomienie programu na samozniszczenie?

Ich intencje, potem nisko wibracyjne myśli i w końcu emocje o niskiej wartości energetycznej.
W konsekwencji podjęcie jedynie zamiaru "dokopania komuś", już inicjuje obniżenie częstotliwości wibracji Pola Energetycznego człowieka, który nosi się z zamiarem skrzywdzenia kogokolwiek.
Skutki:
Po różnie długim czasie funkcjonowania w polu niskich wibracji, pojawiają się problemy natury emocjonalnej, psychicznej, fizycznej, osobistej i społecznej.
Sposób radzenia sobie:
Najczęściej również zgodnie z poziomem rozumienia rzeczywistości, z niskiego poziomu energii, osoby takie poszukują antidotum w używkach, uzależnieniach, ruchach sekciarskich itp.
Powolny "zjazd" do coraz trudniejszych warunków własnego istnienia stoi otworem. A zaczyna się tak niewinnie, od chorej zabawy kosztem innego człowieka.
Zatem:
Pragnąc skrzywdzić kogoś, krzywdzimy najpierw siebie.
Jeśli nadal tkwimy w obłędzie "pustoszenia" życia innych ludzi, "szlifujemy" przekonania i cechy, które w miarę upływu czasu, stają się naszym osobistym "filtrem" postrzegania rzeczywistości i jej tworzenia w oparciu o cechy wewnętrzne, które "wypracowaliśmy" w kreatywności sami.
Ten swoisty filtr, to nasza osobista klatka, która więzi daleko bardziej, niż jakiekolwiek więzienie wymyślone przez człowieka.

Czytaj dalej...