Witaj na blogu!

Rozwój CDLV

Cape Daisy by Jane Dibnah on 500px.com

Czym jest dla Ciebie Miłość? W jaki sposób ją wyrażasz w relacjach z innymi?

Poziom mentalny, emocjonalny i transcendentalny Miłości różnią się pomiędzy sobą tak sposobem wyrażania jak i doświadczania.

Realizacja z poziomu wyobrażenia o sobie jako kochającej istocie nie jest tym samym, co twórczość z poziomu odczuwającego Miłość serca.

Miłość transcendentalna w kreacji różni się od realizacji z poziomu uczuć sposobem i poziomem wibracji.

Do Miłości transcendentalnej dorastamy przez tysiące doświadczeń, w których wybieramy Miłość na siłę przewodnią naszej egzystencji.

Rozwój emocjonalny prowadzący do otwierania ludzkich serc, to największe wyzwanie dla ludzkości, warunek powrotu do Macierzy.

Miłość w myślach, słowach i miłość w działaniach, to trzy podstawowe kroki rozwijającego kochania.

Wielu ludzi patrzy i nie widzi, słucha i nie słyszy. Dlaczego? Tylko dzięki otwartemu na Miłość sercu, widzisz i słyszysz głos Miłości.

Miłość, to dialog. Jeśli go brakuje, Twoja Miłość znajduje się na poziomie wyobrażenia o sobie, jako kochającej istocie.

Uczucie Miłości (poziom emocjonalny) powoduje, że istota eksploduje w kreatywności. Miłość transcendentalna, to ekspresja w głąb Ciszy.

To samo słowo (Miłość) wyraża bardzo odległe stany ludzkiego wewnętrznego doświadczenia.

Czy dostrzegasz różnicę pomiędzy przemijającą miłością zakochanego młodzieńca, a trwałą bazą do kreacji z poziomu Miłości Transcendentalnej?

Daleka jest droga od chwilowego zauroczenia do permanentnego odczuwania Miłości, która stworzyła wszystko, co Jest.

Co jest miarą Twej Miłości? Popatrz na swoje wybory dla siebie i w relacjach z innymi. Czy dostrzegasz różnicę? Czy mierzysz tą samą miarą siebie i innych?

Spójrz na to, czego oczekujesz od innych istot, a czym Ty je obdarowujesz?

Ludzie bawią się innymi istotami jak zabawkami do zaspokojenia własnych potrzeb. Potem porzucają je bez refleksji, bez cienia współczucia.

To nie jest Miłość, ale żądza ubrana w wykwintne, ale puste słowa. Żądza rozwija coraz większe ego i oddala od Miłości, a tym samym od Boga.

Istnieje wiele rodzajów żądzy. Najbardziej niebezpieczne są żądze związane z rozwojem duchowym.

Jakie niebezpieczeństwo czyha na człowieka żądnego oświecenia czy integracji z wyższymi wymiarami Ducha?

Im bardziej czegoś pragniesz, tym więcej zaciśniętych kanałów energetycznych, tym niższy potencjał energetyczny ciała fizycznego.

Ciało i Duch stanowią Jedność, bowiem materia, to "zagęszczona" Energia. Rozwój polega również na wzroście wibracji ciała fizycznego.

Im bardziej jesteś spięty, im więcej stresu w Twoim życiu, tym mniej drożne meridiany. Ograbiasz samego siebie.

Wzrost poziomu wibracji ciała, jeśli wyprodukowałeś blokady jest bardzo trudny.

By uwolnić blokady, udrożnić meridiany, wzrosnąć energetycznie, potrzebna jest poza Miłością własną, obszerna wiedza, praca i czas.

Zatem, lepiej uwolnić się od żądzy, kreować z Miłością do siebie i świata, i wzrastać energetycznie powoli, ale harmonijnie.

Energetyczny wzrost zapewnia zmianę odbioru Rzeczywistości. Zaczynasz dostrzegać możliwości tam, gdzie wcześniej ich nie widziałeś.

Miłość widzi to, czego umysł ze względu na swe ograniczenia dostrzec nie może. Nie osądza, nie ocenia, ale spostrzega i zmienia.

Niczego nie ukrywa, nie przebiera się w kolejne kostiumy, by cokolwiek uzyskać. Wyraża swoją Prawdę, bo sama Jest Prawdą.

Obszary ludzkiej osobowości nie zostaną uzdrowione przez odseparowanie tego, co niewygodne. Uzdrowienie inicjuje akceptacja.

Nie wzrośniesz do wyższych poziomów Energii, jeśli nie uzdrowisz wszystkich aspektów osobowej Rzeczywistości, których jesteś świadomy. Możesz oszukać cały świat, ale nie siebie samego. Bajdurzenie o Miłości kończy się w konfrontacji z Rzeczywistością. To w działaniu widzisz, gdzie realnie jesteś.

Wczorajszy dzień. Szpital. SOR. Pacjent (29 lat) po próbie samobójczej z powodu odejścia żony przekonuje psychiatrę, o trosce i szacunku do własnego życia. Ze skrawków docierających słów, wnioskuję, że od kilku dni imprezował - alkohol, narkotyki. Wreszcie żona zdruzgotana jego "twórczą ekspresją" zabrała dzieci i wyprowadziła się z domu. Nie wytrzymała psychicznie. On w odwecie za jej czyn nafaszerował siebie tabletkami psychotropowymi.

Czy kochający swe życie człowiek pije alkohol, czy bierze narkotyki? Czy kochający partner czy ojciec funduje poprzez własne wolne wybory piekło swoim bliskim?

Czy w końcu usiłuje pozbawić siebie życia? Naprawdę słowa nic nie znaczą (kocham Ciebie), jeśli nie podążają za nimi odpowiedzialne czyny.

Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska


Ilustracja: "Cape Daisy" autorstwa Jane Dibnah.

Więcej w tej kategorii: « Rozwój CDLIV Rozwój CDLVI »
Powrót na górę