Zanim zintegrujemy się z innymi, doświadczmy, czym jest integracja z samym sobą.
Carl Gustaw Jung postrzegał integrację jako bezwarunkową akceptację wszystkiego, co identyfikujemy z własną tożsamością.
Odrzucone części siebie traktował jako wyzwanie, dzięki któremu wzrastamy – poszerzamy świadomość.
Miłość własna jest bazą do zwrócenia uwagi na „cień”, a dary, które odkrywamy, penetrując odrzucone części siebie, umożliwiają uwolnienie wielkiej mocy – energii, którą w przeszłych doświadczeniach wykorzystaliśmy do stłumienia niechcianych uczuć, separacji czy wyparcia nieakceptowanych obszarów własnej istoty.
Proces integracji inicjuje spostrzeżenie, że potencjał, którego poszukujemy na zewnątrz siebie, już posiadamy, że zmiana wektora zainteresowań po pewnym czasie owocuje uzdrowieniem i poszerzeniem świadomości.
Kreacja z „Jestem” na etapie integracji „cienia” (C.G. Jung) to proces, w ramach którego rozwijamy miłość własną, wzrastamy energetycznie, poprzez co uzdrawiamy siebie, zmieniamy nasze postrzeganie i zrozumienie siebie i rzeczywistości.
Wreszcie przyciągamy, zgodnie z Prawem Rezonansu bardziej korzystne dla rozwoju okoliczności i otwartych ludzi – również podróżników po bezdrożach samopoznania.
***
Kreacja serca.
Czy dostrzegasz różnicę pomiędzy kreacją z wyobrażenia o Miłości a twórczością, w której wyrażasz odczucie Miłości?
To dwa różniące się poziomem wibracji sposoby realizacji Miłości.
Realizacja z wyobrażenia, bez względu na zewnętrzny teatr różnorodności, wiedzie do stagnacji duchowej, a nierzadko do doświadczeń dalekich od oczekiwanych.
W finale wracamy do bólu i cierpienia w odczuciu, czego poprzez racjonalny umysł nie potrafimy wytłumaczyć.
Realizacji z odczuwania Miłości towarzyszy jasność umysłu, moc twórcza, wzrost poziomu energii i transformacja, umożliwiająca integrację coraz wyższych wibracji Światła.
Finalnie odkrywamy zawartość pojęcia jedność w wielości i wielość w jedności w odczuciu siebie.
Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska
Fot. Sara Stępień
