Co oznacza wybrać Miłość....?
Wielu ludzi identyfikuje Miłość z romantycznym, sentymentalnym i oczekiwanym uczuciem .Taki obraz Miłości, nie wyczerpuje jednak jej istoty.
Dla skoncentrowanego na odkrywaniu tajemnic Miłości człowieka, otwiera ona ukryte drzwi własnej mocy i niewyobrażalnego, wdzięcznego piękna.
Warunkiem doświadczenia Miłości w takiej postaci jest samoobserwacja i stosowny dystans do myślowego chaosu.
Dotykamy wówczas jednego z narzędzi Miłości - wrażliwości. Pozwala nam ona na oglądanie codzienności w innym wymiarze. Zaczynamy dostrzegać sercem i odpowiadać przez serce. Rozwijamy moc naszego serca.
Skupienie na Miłości, nieustannie rozwija ten poziom naszej istoty, często niedostrzegalnie dla świata zewnętrznego.
Przejawy rodzącej się stopniowo potęgi Miłości w człowieku są bardzo różnorodne. Warunkują je inne cechy wewnętrzne i posiadane talenty.
Rozwój Miłości, to proces wzrastania w moc i jednoczenia się stopniowo z rzeczywistą mocą Miłości Uniwersalnej.
Adepci rozwoju w ramach tej ścieżki samorealizacji, poza otwartością na wiedzę i czasem, powinni dysponować wewnętrznymi cechami umożliwiającymi pozostanie na drodze bez względu na okoliczności zewnętrzne. Mam na myśli takie cechy jak cierpliwość, upór, konsekwencja, wytrwałość, ciekawość poznawcza, poczucie humoru itd.
Wyobrażenie czym jest Miłość Uniwersalna, czy dzielenie się własnymi na ten temat przemyśleniami, może zapoczątkować proces realnego jej rozwoju.
Świadomie, czy też nieświadomie każda istota ewoluująca, rozwija poziom Miłości. Często nie rozumiejąc procesu, tworzymy dla siebie bardzo niekorzystne warunki wzrastania, gdzie surowym nauczycielem są ból i cierpienie.
Wielu poznanych przeze mnie ludzi traktuje Miłość jak przyprawę do zupy - nadaje smak, ale nie jest jej treścią. Pragną kochać i być kochani, identyfikując uczucie inicjującego zauroczenia - jeden z elementów miłości, z samą miłością.
Ale... zauroczenie przemija... Często dopiero wówczas odkrywamy prawdę o realnym poziomie rozwoju naszego serca (pomijam ludzi obciążających za mało satysfakcjonujący poziom rozwoju własnego serca, innych).
Miłości nie można zakupić. Ta jednocząca wszystko i wszystkich Energia jest realną zasadą tworzącą wszechświaty. Świadomy jej rozwój przyspiesza dzień wolności od bólu i cierpienia, a towarzysząca jej moc, daje dostęp do niezwykłej wiedzy i możliwości kreatywne pozostające w harmonii z wszelkim istnieniem.
Naukowcy marzą o odkrywaniu życia w kosmosie, ufolodzy rejestrują kolejne wydarzenia, które kwalifikują jako spotkania określonego stopnia z istotami pozaziemskimi, ludzkość nie potrafi rozwiązać najbardziej elementarnych problemów mających miejsce tu, na Ziemi. Głód, wojny, uzależnienia, manipulowanie zasobami ludzkimi, to nasza codzienność. Wyższy, trzeci poziom rozwoju świadomości człowieka, oznacza zaliczoną lekcję z poziomu rozwoju Miłości Uniwersalnej, a to oznacza, że podstawową zasadą w ramach realizacji człowieka stanie się właśnie Miłość.
Wówczas to, co dla naszego wzroku, wzroku ludzi z II, nieharmonijnego poziomu rozwoju świadomości jest zamknięte, stanie się realną rzeczywistością. Nasze marzenia o kontaktach międzyplanetarnych, międzygalaktycznych będą możliwe nie ze względu na rozwój szczególnej technologii, ale możliwości, które niesie łączność przez serce ze wszystkim, co istnieje.
Czy wybierzemy taki właśnie scenariusz, scenariusz zakładający świadomy rozwój serca, czy nie, zależy od naszego zrozumienia powagi problemu i odległych konsekwencji podjętych przez nas dzisiaj decyzji.
Przed kilkoma tygodniami jeden z pacjentów zaciekawiony licznymi publikacjami w Internecie dotyczącymi wpływu substancji halucynogennych na szyszynkę, zapytał o moje zdanie na ten temat.
Z mojego oglądu rzeczywistości, substancje halucynogenne nie rozwijają świadomości, a więc dla adepta rozwoju są zupełnie nieprzydatne, choć niewątpliwie mają wpływ na szybkie przekroczenie ograniczeń narzuconych przez świat zmysłów. Niekontrolowane przekraczanie wymiarów spowodowane najczęściej przez niezdrową ciekawość i substancje konfigurujące pracę OUN, ma czasami mało zachwycający finał .
Umiejętności magiczne, tak zwane boskie siddhi, pojawiąjące się w toku rozwoju, mogą być również źródłem wielu problemów dla człowieka, który tkwi korzeniami we własnym umyśle, a nie w doświadczeniu jedności ze wszystkim, co JEST.
Ludzie nimi dysponujący uważają siebie za wyjątkowe jednostki, co świadczy raczej o nadętym ego, a nie realnej integracji z Absolutem.
Uzdrawianie przez tak zwane magiczne moce, może być skuteczne jedynie w przypadku, gdy dana choroba spełniła w życiu człowieka - pacjenta edukacyjną rolę, czyli lekcja została zakończona. Wówczas podniesienie energii przez terapeutę przynosi czasami szokująco pozytywny rezultat.
Idź, twoja wiara uzdrowiła twego sługę...
Jezus nigdy nie uważał siebie za sprawcę uzdrowienia.
Ego - kreacja jest jedynie etapem podróży do świata naszego pochodzenia. Sztuką jest właściwe rozumienie miejsca, w którym znaleźliśmy się i dalsza podróż bez oglądania się za siebie.
Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska
