Miłość JEST. W miarę wewnętrznej przemiany, zmienia się również jej wizerunek. Powrót do jedności oznacza zaufanie własnemu sercu, zaufanie Miłości. W miarę wykonywania kolejnych kroków, dualny świat zaczyna się rozpadać.
Zło zaczynamy postrzegać jako trudne lekcje wypełnione bólem, które sami stworzyliśmy, aby dowiedzieć się więcej o sobie.
Dopóki jednak zło identyfikujemy jako działania innych, przeciwne naszym zamiarom, kręcimy się wokół własnej osi.
Mój osobisty rozwój obfitował w wielką różnorodność wyzwań, z których wiele niosło ból i cierpienie.
Często pytałam: dlaczego?
Rozwój niesie bogactwo uczuć, doznań.
Zaakceptowałam edukacyjną rolę bólu i w ten sposób otworzyłam nowy rozdział historii własnego wzrastania.
Wśród labiryntu kreacji trzymałam się Serca.
Miłość otwierała przede mną niezwykły świat, wypełniony urokiem chwili, błyskiem inspiracji, czułością słowa. Istoty, z którymi odczuwałam ogromną bliskość, należały do wybitnych indywidualistów. Podążały również ścieżkami własnego serca, szacunku dla własnych wyborów i wszelkiego istnienia. Miałam wiele szczęścia odnaleźć w moim obecnym życiu mój bliźniaczy płomień. Doświadczyłam, dzięki jego obecności, że Miłość nie ma początku, ani końca. Zmieniają się obrazy, forma, okoliczności, a Miłość trwa. Jestem mu wdzięczna za tę cenną lekcję, za radość, jaką wnosi w moje życie jego obecność, za to, że po prostu JEST.
Dziękuję S.
Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska
