Serce, to siedziba Duszy Najwyższej - Boskiej Świadomości w ludzkiej formie życia.
Wszyscy jesteśmy osadzeni w Boskiej Rzeczywistości - Miłości, Wiedzy, Energii.
Co warunkuje sposób percepcji i naszej indywidualnej twórczości?
Jednym z ulubionych opowiadań ojca de Mello dotyczących ogromnego wpływu uwarunkowanego postrzegania jest historia żeglarzy hiszpańskich, którzy płynąc po słodkich wodach ujścia Amazonki, umierali z pragnienia.
Dlaczego? Z uwagi na rozległość dorzecza - kilkaset kilometrów, błędnie ocenili swoje położenie.
Byli przekonani, że dryfują po Oceanie Atlantyckim.
***
Wasze cierpienie jest rozbiciem skorupy otaczającej wasze rozumienie.
Albowiem jak pestka owocu musi pęknąć, aby jej rdzeń ukazał się w słońcu, tak też musicie poznać cierpienie.
A jeśli zdołacie utrzymać wasze serca w podziwie dla codziennych cudów życia, wasze cierpienie wyda wam się nie mniej cudowne, niż wasza radość.
Wtenczas przyjmiecie pory roku waszego serca, tak jak przyjmujecie pory roku, co mijają nad waszymi polami.
I ze spokojem spojrzycie poprzez zimy waszego zmartwienia.
Wiele z waszego cierpienia jest z waszego wyboru.
Jest to gorzkie lekarstwo, którym istniejący w was lekarz leczy wasze chore jestestwo.
Przeto zaufajcie lekarzowi i wypijcie jego lekarstwo w ciszy i spokoju.
Bo jego rękę, choć ciężką i twardą, prowadzi delikatna ręka Niewidzialnego.
A kielich, który On wam podaje, choć pali wasze usta, został ukształtowany z gliny, którą Garncarz zwilżył Swymi świętymi łzami.
Jestem!
To jest fakt. Reszta, to zmieniająca się, ewoluująca Rzeczywistość.
Trudno jest odnaleźć siebie w nurcie nieustannie płynącej rzeki. Poczuj własne serce. Tylko ono jest dostrojone zawsze do symfonii życia.
Życie płynie. Stare struktury, które spełniły swoją rolę, ulegają dezintegracji. Na ich bazie tworzone są nowe. Ich istnienie jest jak wszystko - tymczasowe.
Im bardziej trzymasz się starych wzorców zachowań, tym więcej bólu w Twoim doświadczeniu rzeczywistości.
Zmienić świat przez zmianę siebie
Sufi Bayazid opowiada o sobie samym:
Za młodu byłem rewolucjonistą i moja modlitwa wyglądała tak:
"Panie, daj mi siły, żeby zmienić świat".
W miarę jak stawałem się dorosły i uświadomiłem sobie, że minęło mi pół życia, a nie zdołałem zmienić ani jednego człowieka, zmieniłem moją modlitwę i zacząłem mówić:
"Panie, udziel mi łaski, by przemienić tych, którzy się ze mną kontaktują. Choćby tylko moją rodzinę i moich przyjaciół. Tym się zadowolę".
Teraz, kiedy jestem stary i moje dni są policzone, zacząłem rozumieć, jaki byłem głupi. I moja jedyna modlitwa jest taka:
"Panie, udziel mi łaski, bym sam się zmienił".
Gdybym tak się modlił od początku, nie zmarnowałbym życia.
Wszyscy myślą o zmianie ludzkości.
Prawie nikt nie myśli o zmianie samego siebie.
Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska
