Większość przewlekłych chorób wewnętrznych ma swoje źródło w przeszłości. Ich bazą jest brak miłości własnej lub do innych aspektów rzeczywistości. Największe problemy dotyczą istot, które podjęły niewłaściwe decyzje na wysokim poziomie Energii własnej. Mam na myśli między innymi ślubowania buddyjskie. Budda Amitabha dla przykładu powodowany wielkim miłosierdziem złożył śluby, że pozostanie na Ziemi dopóki wszystkie istoty nie wyzwolą się z samsary. Piękna idea, tylko, żeby ją urzeczywistnić trzeba było obniżyć poziom własnej wibracji. Dramat polega na tym, że obniżając poziom wibracji wielka istota wpadła w pułapkę cierpienia, które w kolejnych wcieleniach pomnażała nieświadomie. Trudno jest uwolnić takiej istocie matrycę bólu, czyli ślubowanie, bowiem zostało ono wypowiedziane na wysokim poziomie urzeczywistnienia, co oznacza wysoką wibracje. Ażeby uwolnić się od matrycy trzeba podnieść energię do wysokich wibracji. Tu jednak jest problem. Istota taka jest obciążona wielością problemów chorobowych, które chcąc wywiązać się ze zobowiązania jako Budda, podjęła. Z wcielenia na wcielenie ilość problemów zdrowotnych, społecznych i osobistych rosła, aż do unicestwienia w holokauście. Dobrymi chęciami piekło wybrukowane. Tam, gdzie brakuje miłości w odczuciu, tam nie trudno popełnić błąd, który powielony prowadzi mistrza do upadku.
Rozwój DCXXXVI
- 11 marzec 2020 |
- Dział: 2020
