Czy można świadomie desygnować cierpienie na nauczyciela życia czy raczej jest wybór wynikający z braku wiedzy i niedostatku miłości?
Dlaczego "wybierając" cierpienie oddalamy się od doświadczania swej Prawdziwej Natury?
Stare przysłowie mówi, że "nieszczęścia chodzą parami". Obserwacja potwierdza to spostrzeżenie.
Dlaczego tak się dzieje?
W jaki sposób "opuścić" rozdział księgi życia, w której dominują ból i cierpienie?
Czy skupiając myśli na bólu i cierpieniu, możemy się uwolnić ze szponów nieszczęścia?
Dlaczego aspirującym do poprawy jakości życia istotom, potrzebna jest wiedza o zarządzaniu mentalnym i emocjonalnym poziomem życia?
Miłość jest najpotężniejszym sojusznikiem istot uwalniających się od blokad udaremniających doświadczanie radości, spełnienia i satysfakcji.
Dlaczego?
