Artykuły

Choroba - przeszkoda czy szansa?

. . Opublikowano w Uzdrawianie przez kreatywność. Odsłony: 1120

Dlaczego mnie to spotkało? To bardzo częste pytanie kierowane pod adresem lekarza przez zaskoczonego swoim stanem zdrowia pacjenta.

Dysfunkcja organizmu nazwana chorobą rozpoczyna się na bardzo subtelnym poziomie naszych oczekiwań, intencji, czegoś, czego nie jesteśmy w stanie czasami ogarnąć świadomym myśleniem. Jakie są nasze prawdziwe oczekiwania?

Czy kochamy siebie tak bardzo, że oczekujemy tylko sukcesów (jakkolwiek byśmy ich nie pojmowali), czy też zdominowani traumą życiową przyjmujemy postawę obronną przed kolejnym domniemanym życiowym "zakrętem"? Postawa zwycięzcy, czy pokonanego przez doświadczenia przeszłości?

To tutaj niestety rozpoczyna się scenariusz naszych przyszłych zdarzeń. Myśl człowieka ufającego sobie, oczekującego na pozytywny finał własnych decyzji jest zupełnie inna niż osoby zajmującej postawę wyczekującą i obronną. Pierwszy uruchomi działania nawet wtedy, gdy tzw. przesłanki rozumowe będą przeczyły rozsądkowi podejmowanych decyzji, drugi w najlepszym wypadku będzie trwał w oczekiwaniu, że okoliczności życiowe rozwiążą problem w zadowalający dla niego sposób.

W doświadczeniu poznajemy siebie, własne możliwości i uczymy się nowych dróg rozwiązywania problemów. Trwanie nie wnosi żadnej wiedzy i po pewnym czasie prowadzi do zniechęcenia i postawy wiodącej do wielu problemów zdrowotnych. Jaki rodzaj myśli towarzyszy człowiekowi reprezentującemu postawę obronną? Uzmysłowienie sobie tego, iż myśl uruchamia proces powstawania wszelkich życiowych doświadczeń, może przyczynić się do zahamowania procesu powstawania chorób na tym właśnie poziomie. Dlaczego? Myśl niskowibracyjna ( negatywna) wyzwala ogromny ładunek emocji tej samej jakości energetycznej, co prowadzi do powstawania w ciele energetycznym człowieka wielu blokad. Czynnik czasu i brak zmiany sposobu myślenia, prowadzi do zaburzenia funkcjonowania narządów i wreszcie do rozwoju choroby na poziomie organicznym.

Jak poradzić sobie z brakiem miłości własnej, a co za tym idzie z eliminacją "trujących" myśli?

Istnieje bogata na rynku polskim literatura dotycząca sposobów radzenia sobie z "chorobą" na tym etapie rozwoju. Ja swego czasu korzystałam i polecałam moim pacjentom doskonałe książki Pana L. Żądło. czy Pani L. Hay. Niedawno na rynku polskim ukazała się kolejna wspaniała pozycja z tego cyklu pt. „ Afirmacje”, której autorem jest jeden z najwybitniejszych nauczycieli ruchu na rzecz ludzkiego potencjału – Stuart Wilde. Inne niezwykle cenne ze względu na ogrom wiedzy książki tego autora ukazywać się będą sukcesywnie na polskim rynku księgarskim za sprawą wydawnictwa „Medium”. Obecnie w przygotowaniu dwa kolejne tytuły: „Cuda” i „Siła”.  Wartość tego typu literatury w moim przekonaniu jest zupełnie niedoceniana, a przyczyna tkwi w takiej samej mierze w niewiedzy dotyczącej rozwoju chorób, jak i niecierpliwości, a także oczekiwaniu na natychmiastowy cud uzdrowienia u pacjentów. I tu docieramy do rozważenia problemu postawionego w tytule artykułu: Czy choroba jest przeszkodą, czy szansą na zmianę dotychczasowej postawy życiowej? Czy może przyczynić się do odrzucenia postawy biernie wyczekującej na życiowe fatum i pokazać drogę wiodącą przez miłość własną do realizacji marzeń i poczucia spełnienia?

Zachęcam Państwa do pracy ze sobą na tym poziomie powstawania życiowego doświadczenia. Z myśli rodzi się wszystko, a od umiejętności korzystania z własnego umysłu, nasze najwspanialsze życiowe sukcesy. To najdoskonalsza profilaktyka zdrowotna jaka znam i która propaguję na licznych spotkaniach i warsztatach.
O tym, na jakim poziomie rozwoju zmian chorobowych wykorzystać elementy sztuki, w następnym odcinku.

Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska