Artykuły

Szarada

. . Opublikowano w Błękitny Szlak. Odsłony: 1664

Czy realizacja Twoich wyobrażeń o sobie i otaczającej rzeczywistości ma jakikolwiek związek z realnymi potrzebami? - to często zadawane pytanie uczestnikom zajęć warsztatowych prowadzonych przez Centrum OBK "Vega".

Niektórzy twierdzą, iż choć snują marzenia, trudno im określić potrzeby, ponieważ mają problem z identyfikacją odczuć. Uważają, że to zasługa systemu edukacji, w którym nauczanie bazuje na programowaniu, a nie rozwijaniu potencjału twórczego człowieka. Nierzadko zarzucają systemowi edukacji deficyt wiedzy dotyczącej samorealizacji w warunkach sprzyjających rozwojowi i harmonijnemu doświadczaniu kolejnych etapów życiowego doświadczenia.

Realizacja z poziomu wyobrażeń, towarzyszy etapowi rozwoju, w którym człowiek identyfikuje się z wizerunkiem w lustrze. Pomijanie metodycznego rozwoju intuicji (odczucia) w ramach samorealizacji może skutkować głębokim rozczarowaniem, żeby nie powiedzieć uczuciem niezdrowej pustki nawet wówczas, gdy cel przedsięwzięcia został osiągnięty. Często w takich momentach przestajemy rozumieć sami siebie. Odczuwając wielki dyskomfort usiłujemy sobie z nim poradzić, zagłuszając na wielość sposobów to jakże przykre doznanie.

Jedną z dość często wybieranych przez uczestników naszych zajęć warsztatowych możliwości jest stłumienie psychicznego bólu poprzez pospieszną bezrefleksyjną realizację kolejnego celu.

Czy na tej zwariowanej karuzeli jesteśmy w stanie dostrzec siebie, takimi jakimi jesteśmy na "tu i teraz", czy tylko wyobrażenie o sobie będące spuścizną przeszłych zdarzeń bądź irracjonalnych iluzji?

Przed 2 laty na zajęcia warsztatowe trafiła młoda kobieta. Początkowo z zainteresowaniem realizowała kolejne elementy pracy ze sobą, bacznie obserwując grupę. Niewątpliwie poszukiwała. Jak wynikało z jej opowieści uczestniczyła w większości warsztatów prowadzonych przez różnych narodowości i proweniencji nauczycieli duchowych, uzdrowicieli czy innych terapeutów.
Plasowała siebie na poziomie urzeczywistnienia Miłości Uniwersalnej, jednocześnie (jak wynikało z jej wypowiedzi) pozostając w głębokim konflikcie ze sobą i najbliższymi członkami rodziny.

Zastanawiałam się, jak to możliwe, by wyobrażenie było tak odległe od nurtu życia, od jego odczuwania.
W moim gabinecie lekarskim nieustannie konfrontowałam się z neurotykami szukającymi pomocy. Z reguły odrzucali wszelkie leczenie, które bez względu na rodzaj terapii, bywa bolesne.
Pragnęli cudu, który leczy bez bólu.
Podobnie ona pragnąc czuć się "dobrze w swojej skórze", wymyśliła bardzo sprytny sposób na trwanie w zaprzeczeniu (I etap uzdrawiania wg. Dr Elisabeth Kübler - Ross). Utożsamiła się w wyobraźni z istotą na bardzo zaawansowanym poziomie rozwoju.
Odeszła wraz ze swoją iluzją.
Na pożegnanie zostawiła kartkę z tym pięknym, ale potwierdzającym moje przypuszczenia tekstem:

Lalka z soli
Lalka z soli przeszła tysiące kilometrów po ziemi,
Aż pewnego razu dotarła do morza.
Zafascynowała ją ta ruchoma i dziwna masa,
Całkowicie różna od wszystkiego, co dotąd widziała.
- Kim jesteś? - zapytała lalka z soli morze.
Morze odpowiedziało z uśmiechem:
-Wejdź i zobacz.
I lalka weszła w morze,
Ale im bardziej się w nie zanurzała,
Tym bardziej się rozpuszczała,
Aż nie zostało prawie nic.
Nim rozpuścił się ostatni kawałek,
Lalka zawołała zdumiona:
- Teraz już wiem, kim jestem!



Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska

Zapisz

Zapisz