Artykuły

Utrata troski o człowieka – nowe wyzwanie

. . Opublikowano w Nowa wizja uzdrawiania. Odsłony: 514

Tuż przed Bożym Narodzeniem pewna kobieta przyszła do prawniczki zatrudnionej w opiece społecznej, prosząc o pomoc. Podczas omawiania swych problemów uskarżała się ona na to, iż jest tak uboga, że nie będzie mogła dać swym dzieciom żadnych prezentów świątecznych. Można było oczekiwać, że prawniczka, która była młodą matką, będzie współczuć losowi tej kobiety.

Zamiast tego zaczęła ona w pewnym momencie wymyślać tej kobiecie, wykrzykując:

Więc idź, obrabuj kogoś, jeśli chcesz mieć prezenty dla swych dzieciaków! I nie wracaj do mnie, dopóki nie zostaniesz złapana i nie będziesz potrzebować obrony w sądzie!

Później myśląc o tym incydencie, prawniczka uświadomiła sobie, że wypaliła się.
- Christina Maslach University of California, Berkeley

Czy nasza powszednia rzeczywistość nie obfituje w podobne wydarzenia?
Choć opisana sytuacja jest mi znana z obserwacji, o jej realnym dramacie przekonują nas trudne doświadczenia z własnego życia.

Przed kilkoma laty mój 15-letni wówczas syn doznał urazu, który zakończył się pobytem w szpitalu, a następnie długim zwolnieniem z zajęć szkolnych. Ze względu na poważne braki w programie edukacji szkolnej, koniecznością się stało umożliwienie dziecku nauczania w warunkach domowych. I tu zaczęła się prawdziwa karuzela. Oczekiwanie na wizyty w oficjalnych placówkach leczniczych ułatwił mi fakt, iż mogę legitymować się określoną profesją, ale Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej niestety nie udało mi się przeskoczyć.

Na mój wniosek o przyznanie możliwości nauczania indywidualnego, po 2 tygodniach otrzymałam odpowiedź, że sprawa zostanie rozpatrzona w ciągu najbliższego miesiąca. Ze względu na trudne do realizacji wymogi narzucone przez tę szacowną instytucję, szanse na pomyślne zakończenie nauki w II klasie gimnazjum poważnie zmalały. Jak się później okazało, program badań zaordynowanych przez panią dyrektor Poradni był zbędny, a jedynym skutkiem takiego postępowania ze strony psychologa skądinąd, był potężny stres i obawa, czy dziecko podoła trudom związanym z wchłonięciem nagromadzonego programu szkolnego.

Na szczęście udało mi się skorzystać z uprzejmości innej Poradni, gdzie dziwnym trafem wszystkie niedogodności związane z terminami badań zostały do maksimum ograniczone czasowo.
Chłopiec podjął naukę i wybrnął z bardzo trudnej dla nas wszystkich i niezwykle męczącej, dzięki dodatkowym utrudnieniom sytuacji. Choć minęło kilka lat, zastanawiam się czasem nad intencjami ludzi, tak lekkomyślnie decydujących o cudzym losie.

Brak wyobraźni, bezduszność, czy zespół wypalenia?

Jak zwał to, tak zwał, ale z dobrem mojego chłopca, wybory ludzi decydujących o jego dalszym nauczaniu, nazywających siebie psychologami, nie miały nic wspólnego.

Myślę, że w naszym społeczeństwie nie rzadko spotyka się ludzi z zespołem wypalenia, którzy nie do końca mają wyobrażenie o konsekwencjach wynikających z ich życiowej postawy.

Z psychologii wiadomym jest, że ciągle powtarzające się pobudzenie emocjonalne jest bardzo stresowym doznaniem dla każdej istoty, a często może działać niezwykle destrukcyjnie i odbierać zdolność do wykonywania określonych zawodów. Istnieje wiele technik emocjonalnego dystansowania się, które w pewnym sensie chronią osoby zatrudnione w takich zawodach przed silnie odczuwanymi emocjami. Należą do nich semantyka dystansowania się, intelektualizacja, izolowanie sytuacji czy wycofywanie się.

Jednakże w bardzo wielu przypadkach u ludzi obciążonych zawodowo emocjami innych, techniki te zawodzą i dochodzi do zespołu wypalenia.

Jakie grupy zawodowe są najbardziej narażone na to zjawisko?
Według badań prowadzonych przez zespół Christiny Maslach w USA do najbardziej narażonych należą:
- pielęgniarki psychiatryczne
- pracownicy opieki nad dziećmi,
- pracownicy opieki społecznej
- prawnicy udzielający porad ubogim
- psychologowie kliniczni
- lekarze
- i personel więzienny.

Kiedy wypalenie się jest bardziej prawdopodobne?

Według prowadzonych przez Christinę badań wynika, iż decyduje o tym tylko umiejętność poszczególnych osób radzenia sobie ze stresem w pracy.
Czy istnieją jakieś metody zapobiegające 'zespołowi wypalenia', z których można byłoby korzystać na co dzień?
Z moich własnych doświadczeń, a także z obserwacji uczestników zajęć warsztatowych prowadzonych przez moją firmę Centrum OBK 'Vega', mogę polecić wiele form arteterapii, nie tylko jako możliwość emocjonalnego 'wyciszenia' na co dzień.
Zauważyłam i doświadczyłam na 'własnej skórze', że dzięki konsekwentnej pracy ze sobą w ujęciu holistycznym, można osiągnąć stan wewnętrznego spokoju zapewniający poszukiwany poprzez wielu badaczy zjawiska dystans do otaczającej rzeczywistości, co w sposób zdecydowany może zmniejszyć ilość osób, które zostały dotknięte 'zespołem wypalenia'.
Ten stan 'wewnętrznej ciszy', nie pozbawia człowieka wrażliwości na problemy potrzebujących, ale umożliwia ludziom pracującym w szczególnych warunkach, podejmować decyzje umożliwiające pacjentom, czy klientom, dokonać bardziej właściwych wyborów dla siebie samych.

Nie obwiniajmy siebie za to, że jesteśmy 'źli', czy 'brutalni', jeśli podobny problem stanie się częścią naszego życia zawodowego.

Spróbujmy raczej 'zainwestować w siebie' i zmienić optykę widzenia rzeczywistości dzięki realnym i znanym od tysiącleci metodom.

Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska