Artykuły

Jabłko doskonałe

. . Opublikowano w Czarodziejska Myśl. Odsłony: 1131

Zaledwie Nasruddin skończył swoje wystąpienie, jakiś żartowniś spośród słuchaczy rzekł:
- Zamiast rozwijać teorie duchowe, dlaczego nie pokażesz nam czegoś praktycznego?
Biedny Nasruddin zmieszał się.
- Ale jakiego rodzaju ma być ta praktyczna rzecz, którą chcesz, żebym ci pokazał?

Żartowniś, zadowolony z zakłopotania w jakie wprawił mułłę, i wrażenia, jakie wywarł na obecnych, powiedział:
- Pokaż nam, na przykład, jabłko z rajskiego ogrodu.
Nasruddin natychmiast chwycił jakieś jabłko i pokazał mu.
- Ale to jabłko - powiedział tamten - jest z jednej strony zgniłe.
Niewątpliwie jabłko rajskie musiało być doskonałe.
- To prawda. Rajskie jabłko musiało być doskonałe - powiedział mułła. - Ale biorąc pod uwagę twoje realne możliwości, to jest najbardziej podobne do rajskiego, z tego, co kiedykolwiek będziesz mógł zobaczyć.
"Śpiew ptaka" Tony de Mello

Życie jest doskonałe, mówiła moja optymistycznie nastawiona do życia, choć sparaliżowana matka.
Świat jest dokonały, nauczali wielcy Nauczyciele.

Nie mogłam, a raczej nie chciałam zrozumieć takiej doskonałości, którą oglądałam od urodzenia. Cierpienie, choroby i nagłe dramatyczne okoliczności prowadzące do kolejnych lekcji przez ból stanowiły zewnętrzną oprawę świata, w którym przyszło mi spędzić wiele lat życia. A jednak …

Zrozumienie wszystkiego, co dzieje się wokół nas jest możliwe jedynie wówczas, gdy zaakceptujemy, że w znacznej mierze tworzymy własną rzeczywistość. Myśli, stanowią bazę dla uruchamianych działań, a ich jakość zależy od umiejętności stabilizowania nastroju na wysokim poziomie.

To wielkie wyzwanie, szczególnie dla osób cierpiących m.in. na poważne i przewlekłe choroby. Umysł błądzi wówczas wokół trudności zewnętrznych czy dolegliwości i to wydaje się być naturalne. Jednakże to właśnie wtedy umiejętność podnoszenia nastroju i kontrolowania umysłu pod względem zawartości myślowej, decyduje o dalszych losach człowieka z możliwością uzdrowienia życia, czy nieuleczalnych w ujęciu konwencjonalnym schorzeń.

Ozdrowieńcy i zdrowi ludzie, którzy opanowali metody stabilizujące emocje na wysokim poziomie, mogą pozwolić sobie na tworzenie doświadczeń życiowych w harmonii z własnymi odczuciami i cieszyć się życiem, i własną kreatywnością.

Jakże łatwo wówczas dostrzegać doskonałość istnienia, jakie cudowne wydaje się nam życie. To, co naprawdę trudno zaakceptować cierpiącemu człowiekowi wydaje się (w nowej, stworzonej z innego poziomu emocji sytuacji życiowej) być takie oczywiste.

Czy człowiek nękany całymi latami przez rozliczne cierpienia, choroby, problemy finansowe, śmierć najbliższych mu ludzi, który we własnym przekonaniu stracił "wszystko" jest w stanie zmienić swoje życie, zbudować nowe satysfakcjonujące doświadczenie życiowe?

Na podstawie moich doświadczeń powiem: tak, pod warunkiem przyjęcia pełnej odpowiedzialności za każdą myśl, za własną twórczość w każdej chwili swego istnienia. Idąc taką ścieżką, prowadząc pilnie samoobserwację, jesteśmy w stanie nie tylko zmienić na bardziej satysfakcjonującą naszą kreatywność, ale również rejestrować "na gorąco" prawdę o doskonałości wszystkiego, co istnieje. Ta powolna zmiana, to wspaniała lekcja dotycząca wiedzy o mocy, którą dysponujemy, która pozwala nam na dokonywanie zmian wydawałoby się niemożliwych z racjonalnego punktu widzenia. Wygląda to tak, jakbyśmy obserwowali rozkwitający w przyspieszonym tempie na naszych oczach kwiat. To prawdziwy cud. Patrzymy i widzimy, słuchamy i słyszymy.

Wtedy jesteśmy gotowi pozostawić za sobą przeszłość ze wszystkimi jej wzlotami i upadkami, i wziąć na swoje plecy lekkie "jarzmo" teraźniejszości, bez zamartwiania się o cokolwiek, bez tęsknoty za przeszłością pełną "splendorów". Widzimy jedność wszystkiego i zależności, jakie istnieją między poszczególnymi częściami Jedni w toku Jej własnego rozwoju. Wspieramy miłością w "DZIAŁANIU" każdy przejaw życia rozumiejąc, że to, co czynimy "innym", jest dawaniem sobie.

Czym się różni jabłko "z rajskiego ogrodu" od jabłka "doskonałego"?
Na to pytanie odpowiedzmy sobie sami.

Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska