Witaj na blogu!

Rozwój LXXXII

Rozwój LXXXII

Często zastanawiałam się, dlaczego ludzie z taką łatwością przyswajają treści o wydźwięku negatywnym, a obrazy zamanifestowanej Miłości traktują z nonszalancją, pogardą lub zakłopotaniem...

Dzisiaj do gabinetu przyszedł młody człowiek. Miły, ciepły i wrażliwy. Jego schorzenie ponownie uzmysłowiło mi, że nieustanny, wszechobecny stres, wpływa destruktywnie na system immunologiczny, co integralnie wiąże się z manifestacją wielu schorzeń noszących miano chorób psychosomatycznych. Ich krąg zwiększa się w błyskawicznym tempie.

Przez dłuższy czas, chłopiec usiłował zamaskować swoją wrażliwą naturę. Zapytałam w jaki sposób wykorzystuje ten bezcenny dar. W odpowiedzi wyczułam jego niechęć w stosunku do siebie samego, a wypowiedź zawierała sporą dawkę nienawiści do siebie za sam fakt posiadania jakichkolwiek emocji...

Pod koniec wizyty uśmiechnął się i zapytał o możliwość komunikowania się ze mną w celu wybrania najlepszych "narzędzi" do nauki wykorzystania emocjonalnego poziomu życia jako systemu informacji służącemu lepszemu poznaniu siebie i bardziej świadomemu tworzeniu. Myślę, że tą elementarną wiedzę należałoby prezentować już w przedszkolu.

Skąd się borą pomysły na negowanie jakiegokolwiek poziomu własnej istoty?!
Rozmowa z pacjentem uzmysłowiła mi, iż w obecnym modelu życia nie ma miejsca na manifestowanie subtelnych uczuć, wyrażania miłości, pełnej gamy jej odcieni...
Czy cywilizacja bazująca na ciężkich emocjach - nienawiści, zawiści, chciwości i strachu może nadal się rozwijać...?
Czy człowiek przebywający wśród tak destrukcyjnych wibracji może być zdrowy i czuć się dobrze...?

Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska

Więcej w tej kategorii: « Rozwój LXXXIII Rozwój LXXXI »
Powrót na górę